Interpretacja wytycznych AI Act: co robić z treściami AI w marketingu od 2 sierpnia 2026
- Oznaczaj tylko to, co może uchodzić za prawdziwe, a nim nie jest. Od 2 sierpnia 2026 obowiązek dotyczy deepfake’ów, syntetycznych prezenterów i chatbotów, nie zwykłego retuszu ani renderów wiernych produktowi.
- Awatar realnej osoby to deepfake w rozumieniu przepisów: wymaga zgody pierwowzoru i wyraźnego oznaczenia, że wizerunek odtworzyła AI.
- Chatbot na stronie musi w pierwszej wiadomości informować, że rozmowę prowadzi system AI. Ten sam wymóg objął systemy rozpoznawania emocji i kategoryzacji biometrycznej.
- Tekst poprawiony i firmowany przez człowieka nie wymaga oznaczenia o udziale AI. Redakcja z realną odpowiedzialnością zdejmuje ten obowiązek.

Od 2 sierpnia 2026 obowiązują nowe zasady oznaczania treści tworzonych z pomocą sztucznej inteligencji. Wynikają z unijnego AI Act i opisuje je komunikat Ministerstwa Cyfryzacji. Jako ekspert Grupy Roboczej do spraw Sztucznej Inteligencji przy Ministerstwie Cyfryzacji analizowałem te zapisy jeszcze przed ich publikacją. Poniżej znajdziesz moją interpretację jasnym językiem: praktyczny poradnik dla konkretnych sytuacji marketingowych z jednoznacznym werdyktem, czy oznaczać.
Zasady doprecyzowały dwa dokumenty, które warto znać: wytyczne Komisji Europejskiej do artykułu 50 AI Act z 20 lipca 2026 oraz dobrowolny Kodeks praktyk w sprawie przejrzystości treści generowanych przez AI, który do końca lipca podpisało około 190 firm i instytucji. Brzmi jak lektura na długi wieczór, a w praktyce wszystko sprowadza się do jednego pytania. Zaraz je pokażę.
Najwięcej nieścisłości pojawia się celowo w sytuacjach najbardziej popularnych… Poprawa światła, czyste tło, wierny render produktu to normalna robota i nikt jej nie zabrania. Oznaczamy dwie rzeczy: fałszywe podobieństwo do prawdziwych ludzi i zdarzeń oraz rozmowę z botem. Firmy, z którymi pracuję, wdrażają te nawyki w kilka dni i wracają do spokojnej pracy.
Grzegorz Wysocki, ekspert GRAI przy Ministerstwie Cyfryzacji (wolontariat), CEO emedia
Jedna zasada, od której wszystko zależy
Cała reszta wynika z jednego rozróżnienia.
Jeśli materiał może sprawić, że odbiorca uzna za prawdziwe coś, czego nie było, na przykład osobę, która czegoś nie powiedziała, albo miejsce, w którym nikogo nie było, dajesz czytelny sygnał, że to AI. Jeśli tylko poprawiasz albo ładniej pokazujesz coś, co naprawdę istnieje, i nie zmieniasz sensu przekazu, pracujesz jak dotąd i nic nie dopisujesz.
Obowiązki ruszyły 2 sierpnia 2026 i dotyczą nie tylko systemów wysokiego ryzyka, ale też zwykłych narzędzi generatywnych, chatbotów i deepfake’ów. Poniżej rozkładam to na sytuacje z naszej codziennej produkcji.
Gadająca głowa z AI

Nagrywasz prezentera, którego nie było na planie, bo powstał w całości w programie. Wygląda i mówi jak człowiek. To najczęstszy przypadek, o który pytają klienci, i ma dwa warianty.
- Wariant pierwszy: postać całkowicie nieistniejąca. Syntetyczny prezenter, który nie odwzorowuje żadnej realnej osoby.
Werdykt: oznacz jako treść wygenerowaną przez AI. Postać wygląda jak żywy człowiek, więc odbiorca ma prawo wiedzieć, że nim nie jest. Wystarczy krótki podpis na nagraniu lub w opisie, na przykład „materiał wygenerowany przez AI”. - Wariant drugi: awatar realnej osoby, na przykład mój. Cyfrowy sobowtór istniejącego człowieka, odtworzony i animowany przez AI.
Werdykt: to podobizna prawdziwej osoby, czyli deepfake w rozumieniu przepisów. Masz dwa obowiązki: zgodę tej osoby (przy własnym awatarze masz ją z automatu) oraz wyraźne oznaczenie, że wizerunek odtworzyła AI. Podwójna ostrożność, gdy awatar mówi rzeczy, których pierwowzór nigdy nie powiedział.
Podłożony głos w rolce
Głos uwiarygodnia przekaz mocniej niż obraz, dlatego przepisy traktują go poważnie. Tu też liczy się, czyj to głos.
- Wariant pierwszy: Twój własny głos sklonowany przez AI. Lektor brzmi jak Ty, ale nagrania nie było.
Werdykt: oznacz jako głos odtworzony przez AI. Odbiorca słyszy „prawdziwego Ciebie”, którego nie nagrałeś, zwłaszcza gdy klon brzmi autentycznie. - Wariant drugi: neutralny lektor AI, który nie udaje konkretnej, rozpoznawalnej osoby.
Werdykt: ryzyko jest małe. Dobrym zwyczajem jest wzmianka „lektor AI”, ale nie budujesz fałszywego wrażenia, że mówi konkretny człowiek. - Wariant trzeci: głos innej, rozpoznawalnej osoby, na przykład znanej postaci albo klienta.
Werdykt: najczulszy przypadek. Potrzebujesz zgody tej osoby i obowiązkowego oznaczenia. Bez zgody to podszywanie się pod cudzy głos, a nie kreatywność.
Rendery produktu i obróbka zdjęć

Tu najłatwiej o niepotrzebny stres, bo większość tej pracy to zwykła obróbka, którą robiliśmy na długo przed AI. Trzy warianty.
- Wariant pierwszy: render Twojego realnego produktu, zgodny z rzeczywistością. Generujesz w AI ładniejsze zdjęcie słoika miodu, ale etykieta, kształt i kolor zgadzają się z tym, co stoi na półce.
Werdykt: pracuj normalnie. To wizualizacja realnego produktu w wyższej jakości, nie fałszywka, więc specjalne oznaczenie nie jest potrzebne. Granica: render nie może obiecywać cech, których produkt nie ma, na przykład innej pojemności czy nagrody na etykiecie. - Wariant drugi: retusz zdjęcia, usunięcie śmietnika z kadru, poprawa światła, skasowanie przypadkowej osoby w tle.
Werdykt: zwykła obróbka. Nie zmieniasz sensu tego, co pokazujesz, więc nic nie dopisujesz. Uwaga pojawia się dopiero wtedy, gdy dodajesz element zmieniający wymowę zdjęcia, na przykład tłum, którego nie było. To już wprowadzanie w błąd. - Wariant trzeci: produkt albo scena wykreowane w całości przez AI. Aranżacja, której nigdy nie było, albo wariant produktu, który nie istnieje.
Werdykt: jeśli realistycznie udaje prawdziwą rzecz lub sytuację, oznacz jako treść AI. Jeśli jest wyraźnie koncepcyjny i nikt nie weźmie go za dokument z rzeczywistości, wystarczy dyskretna informacja.
Teksty pisane przez AI
Tu przepisy patrzą na jedno: czy za treścią stoi człowiek, który bierze za nią odpowiedzialność. Rozdzielmy dwa przypadki.
- Wariant pierwszy: tekst w całości wygenerowany przez AI i opublikowany bez redakcji, w sprawach istotnych społecznie.
Werdykt: oznacz jako wygenerowany przez AI. Kodeks praktyk stawia to zadanie po stronie wdrażającego, czyli Twojej, nie tylko dostawcy narzędzia. - Wariant drugi: tekst pisany we współpracy z AI, ale przeczytany, poprawiony i firmowany przez człowieka.
Werdykt: redakcja z prawdziwą odpowiedzialnością zdejmuje obowiązek doklejania informacji, że pomagała maszyna. To najlepszy argument, żeby proces publikacji zawsze kończył się na człowieku, a nie na surowym wyjściu modelu.
Chatbot na stronie
Osobny obowiązek, który dotyczy niemal każdej firmowej strony z oknem czatu.
- Werdykt: pierwsza wiadomość okna ma wprost mówić, że rozmowę prowadzi system AI. Jedno zdanie zdejmuje zarzut, że klient myślał, że pisze z człowiekiem. Ten sam wymóg objął systemy rozpoznawania emocji i kategoryzacji biometrycznej.
Od kiedy i co jeszcze się zmienia
Zasady oznaczania działają od 2 sierpnia 2026. Jeden termin przesunięto: żeby narzędzia same „podpisywały” swoje wyniki w sposób czytelny dla maszyn, dostawcy programów dostali czas do 2 grudnia 2026. Dla Ciebie jako twórcy treści liczy się data sierpniowa i prosty nawyk oznaczania.
Poza przejrzystością zmieniło się więcej. Systemy wysokiego ryzyka z Załącznika III, czyli używane w edukacji, zatrudnieniu, dostępie do usług, wymiarze sprawiedliwości, migracji i administracji, mają termin zgodności przesunięty na 2 grudnia 2027, a przy produktach regulowanych na 2 sierpnia 2028. Od sierpnia 2026 Komisja Europejska zyskała też pełne kompetencje wobec dużych modeli ogólnego przeznaczenia. W Polsce dopiero powstaje Komisja Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji: przewodniczący ma być wskazany w październiku, a pełny skład ruszy w listopadzie 2026.
Jak emedia może w tym pomóc?
Wdrożenie tych zasad to zwykle kilka dni pracy, nie rewolucja. W emedia robimy to tak:
- Audyt materiałów i oznaczeń. Przechodzimy przez Wasze reklamy, rolki i grafiki i wskazujemy, co wymaga podpisu, a co nie.
- Oznaczanie produkcji z AI. Awatary, głosy i rendery dostają czytelne, spójne z marką oznaczenia, które nie psują przekazu.
- Chatbot zgodny z przepisami. Dodajemy jasną informację, że odpowiada system AI, w oknie czatu na stronie.
- Proces redakcji tekstów. Układamy obieg, w którym człowiek firmuje treść, więc znika obowiązek doklejania not o AI.
Jeśli chce Pan przejść przez Wasze materiały razem, napiszcie do nas. Ocenimy każdą sytuację pod kątem tych samych zasad.
Podsumowanie
Nowe przepisy nie zakazują AI w marketingu. Porządkują sposób, w jaki mówimy o tym odbiorcy. Oznaczaj to, co mogłoby uchodzić za prawdziwe, a nim nie jest, mów wprost, gdy klient rozmawia z botem, i trzymaj człowieka na końcu procesu publikacji. Reszta zostaje tak, jak była.
Masz sytuację, której tu nie ma? Zapytaj, ocenię ją według tych samych reguł.
Realizacja: artykuł zrealizowany przez człowieka we współpracy z systemami AI. Redakcję i publikację firmuje autor. Wykorzystane systemy: Claude (Anthropic) do szkicu i redakcji tekstu oraz Google Gemini do grafik na bazie zdjęć autora.
Źródła: Ministerstwo Cyfryzacji, „AI Act - co się zmieniło 2 sierpnia 2026 roku?” (gov.pl, 03.08.2026); Rozporządzenie (UE) 2024/1689 (AI Act), EUR-Lex; Komisja Europejska, „Wytyczne do implementacji obowiązków przejrzystości z artykułu 50 AI Act”, digital-strategy.ec.europa.eu, 20.07.2026; „Kodeks praktyk w sprawie przejrzystości treści generowanych przez AI”, digital-strategy.ec.europa.eu, 10.06.2026.
Potrzebujesz drugiej opinii? Doradztwo marketingowe i strategia w emedia: konsultacje, strategia, warsztaty.
Przeczytaj także
AI Act w praktyce marketera - co regulacja UE oznacza dla marketingu AI w 2026 roku?
Chatbot GPT Ads: kiedy start? Ruszyło 24 sierpnia 2026
Najważniejsze trendy marketingu dla sklepów internetowych w 2026 roku
Jak to powstaje. Tematy, opinie i ostatnie słowo: Grzegorz Wysocki, właściciel emedia. Pierwsza wersja robocza: model Claude w narzędziu Claude Code. Nic nie idzie na stronę bez przeczytania i poprawienia przez człowieka.
Na czym to stoi. Tekst opiera się na doświadczeniu zespołu emedia z prowadzonych kampanii. Dane techniczne i liczby sprawdziliśmy przy przeglądzie 4 września 2026. Czego nie wiemy, o tym piszemy wprost.
Realizacja: artykuł zrealizowany przez człowieka we współpracy z systemami AI. Redakcję i publikację firmuje autor.
Najczęstsze pytania
Oznaczać trzeba deepfake’i, syntetycznych prezenterów i chatboty. Zwykły retusz zdjęć ani rendery wierne produktowi nie wymagają oznaczenia.
Tak, awatar realnej osoby to deepfake w rozumieniu przepisów AI Act. Wymaga zgody pierwowzoru i wyraźnego oznaczenia, że wizerunek odtworzyła AI.
Tak, chatbot musi w pierwszej wiadomości informować, że rozmowę prowadzi system AI. Ten sam wymóg dotyczy systemów rozpoznawania emocji i kategoryzacji biometrycznej.
Tekst poprawiony i firmowany przez człowieka nie wymaga oznaczenia o udziale AI. Redakcja z realną odpowiedzialnością zdejmuje ten obowiązek.
Wierny render realnego produktu nie wymaga oznaczenia, jeśli etykieta, kształt i kolor zgadzają się z rzeczywistością. Granica: render nie może obiecywać cech, których produkt nie ma.
Jak to powstaje. Tematy, opinie i ostatnie słowo: Grzegorz Wysocki, właściciel emedia. Pierwsza wersja robocza: model Claude w narzędziu Claude Code. Nic nie idzie na stronę bez przeczytania i poprawienia przez człowieka.
Na czym to stoi. Tekst opiera się na doświadczeniu zespołu emedia z prowadzonych kampanii. Dane techniczne i liczby sprawdziliśmy przy przeglądzie 5 września 2026. Czego nie wiemy, o tym piszemy wprost.
Realizacja: artykuł zrealizowany przez człowieka we współpracy z systemami AI. Redakcję i publikację firmuje autor.
Opublikowano 04.08.2026
Więcej na ten temat: Zgody i prawo
Rozwiń z nami swój biznes on-line
Zobacz również
