Jak nie dać się nabrać na numer ze zdjęcia | emedia

Jak nie dać się nabrać na fałszywy numer telefonu ze zdjęcia w Google

Grzegorz Wysocki
CEO | Strategiczne doradztwo marketingowe dla 100+ firm
Aktualizacja 28.09.2026 | Bezpieczeństwo w sieci
W skrócie
  • Oszuści dopisują swoje numery telefonów do zdjęć firm w Mapach Google.
  • Zdjęcie do wizytówki może dodać każdy, a algorytm nie odróżnia dopisanego numeru od prawdziwego szyldu.
  • Do firmy dzwoń przyciskiem Zadzwoń i porównaj numer z tym wpisanym w profilu.
  • Przy każdym zdjęciu Google pokazuje, kto je dodał i kiedy.
Miniatura wpisu Jak nie dać się nabrać na fałszywy numer telefonu ze zdjęcia w Google. Grzegorz Wysocki, emedia

Coraz mniej osób zapisuje numery firm w telefonie. Kiedy potrzebujesz fizjoterapeuty, mechanika albo hydraulika, wpisujesz usługę w Google i dzwonisz do firmy, która pokaże się pierwsza. Oszuści zauważyli ten nawyk i zaczęli dopisywać własne numery telefonów do zdjęć firm w Mapach Google.

W USA ten sam fałszywy numer znaleziono na ponad 150 zdjęciach różnych firm. W Polsce takich prób jeszcze nie opisano, dlatego przygotowaliśmy wizualizację na przykładzie prawdziwej firmy z Lublina. Chcemy pokazać, jak wiarygodnie to wygląda na ekranie telefonu i po czym poznać, że numer nie należy do firmy.

Grzegorz Wysocki, CEO emedia

Grzegorz Wysocki
CEO emedia

Komentarz autora: Przerobiłem zdjęcie jednej z lubelskich przychodni tak, jak zrobiłby to oszust, bo chciałem zobaczyć, jak to wygląda na zwykłym telefonie. Dopisany numer trudno odróżnić od prawdziwego szyldu, a zdjęcie może dodać do wizytówki każdy. Dlatego numer ze zdjęcia traktuję dziś jak napis, który mógł zostawić ktokolwiek.


Jak działa oszustwo z numerem na zdjęciu

Każdy użytkownik Google może dodać zdjęcie do wizytówki dowolnej firmy. Tak powstają zdjęcia wnętrz restauracji albo dań od gości i zwykle to pomaga. Oszuści wykorzystują tę samą możliwość. Biorą prawdziwe zdjęcie budynku albo generują nowe w AI, dopisują na nim swój numer telefonu i wgrywają je do wizytówki firmy.

Na zdjęciu numer wygląda jak część szyldu albo baneru właściciela. Osoba, która szuka kontaktu, dzwoni pod ten numer i jest przekonana, że rozmawia z firmą. Mechanizm opisali amerykańscy specjaliści SEO Sam Sarsten i Naomi Stevens. Znaleźli jednego użytkownika, który dodał ponad 150 zdjęć do niepowiązanych ze sobą firm w całych Stanach, a na wielu z nich był ten sam numer. Według Komputer Świata może to być numer o podwyższonej opłacie, więc sama rozmowa kosztuje dzwoniącego.


Jak to wygląda na przykładzie z Lublina

Ważne: to wizualizacja. Zdjęcie przerobiliśmy w programie graficznym na potrzeby tego wpisu. W profilu firmy go nie ma, a numer 577 700 700 nie należy do Akademickiego Centrum Fizjoterapii. Firma nie ma z tym przykładem nic wspólnego, wybraliśmy ją tylko dlatego, że ma dobrze widoczny szyld.

Wyobraź sobie Panią Magdę. Od rana boli ją kręgosłup, więc na telefonie wpisuje w Google fizjoterapię. Widzi wizytówkę przychodni z oceną 4,0 i 23 opiniami, więc wygląda na sprawdzone miejsce. Jeszcze nie dzwoni, bo najpierw chce zobaczyć, gdzie to jest i jak wygląda wejście. Musi mieć blisko.

Klika w zdjęcia. Pierwsze w galerii pokazuje budynek z szyldem, a pod oknami duży napis Darmowa konsultacja: Zadzwoń 577 700 700. Numer łatwo zapamiętać, darmowa konsultacja brzmi dobrze, więc Pani Magda od razu dzwoni.

Zamiast recepcji odbiera automat albo osoba, która przedstawia się jako przychodnia. Pyta o objawy, o wolne terminy, o dane, i robi wszystko, żeby rozmowa trwała jak najdłużej. W naszym przykładzie każde 30 sekund kosztuje ją 40 zł. Może też usłyszeć, że termin trzeba zarezerwować zaliczką BLIK-iem, i przepisać kod oszustowi. Do prawdziwej przychodni nie dodzwoniła się ani razu.

Nie wiesz, czy ktoś dodał obce zdjęcia do Twojej wizytówki?

Przejrzymy zdjęcia, numer telefonu i dane w Twoim profilu w Google i powiemy, co warto zgłosić do usunięcia.


Dlaczego Google tego nie wyłapuje

Zdjęcia od użytkowników przechodzą automatyczną kontrolę, ale algorytm nie potrafi dziś odróżnić dopisanego numeru od prawdziwego szyldu. Nie wie, jaki numer firma ma na budynku, więc napis dodany w programie graficznym albo przez AI przechodzi tak samo jak zwykłe zdjęcie. Właściciele firm z USA piszą na forum pomocy Google, że zgłoszenia takich zdjęć często zostają bez odpowiedzi.

Zdjęcie może więc wisieć w wizytówce długo, zanim ktoś je zauważy, a przez ten czas oglądają je wszyscy, którzy szukają kontaktu do firmy.


Jak sprawdzić numer, zanim zadzwonisz

Nie wierz numerom na zdjęciach. Zdjęcia w wizytówce może dodać każdy, także Ty. Sama obecność zdjęcia w profilu firmy nie znaczy, że dodał je właściciel.

Dzwoń przyciskiem Zadzwoń. To stały element wizytówki, a nie napis na obrazku. Numer pod przyciskiem pochodzi z danych profilu, a nie z czyjegoś zdjęcia.

Porównaj numer na ekranie z numerem w profilu. Kiedy telefon pokaże numer, pod który dzwonisz, sprawdź, czy zgadza się z numerem wpisanym w profilu firmy. W naszym przykładzie profil podaje 695 929 700, a przerobione zdjęcie 577 700 700.

Jest jeszcze jedna rzecz, którą widać bez żadnych narzędzi. Po otwarciu zdjęcia Google pokazuje u góry, kto je dodał i kiedy. Prawdziwe zdjęcie przychodni dodał 6 lat temu klient podpisany inicjałami. Przerobione zdjęcie w naszej wizualizacji pochodzi od konta Zdjęcia Biznesowe sprzed 3 dni.


Co może zrobić właściciel firmy

Oszust nie potrzebuje dostępu do Twojego konta, żeby dodać zdjęcie do Twojej wizytówki. Dlatego warto co jakiś czas otworzyć swój profil w Google jako zwykły użytkownik i przejrzeć zdjęcia dodane przez klientów. Szczególnie te, na których widać napisy, numery albo adresy stron.

Właściciel nie może sam usunąć zdjęcia dodanego przez kogoś innego, ale może je zgłosić do Google. Gdy zgłoszenie nie działa, zostaje forum pomocy Profilu Firmy w Google i kontakt z pomocą techniczną. Warto też wstawić do profilu własne, aktualne zdjęcia budynku i wejścia, żeby klient miał z czym porównać.


Jak emedia może w tym pomóc

Prowadzimy wizytówki Google firm z różnych branż. Jeśli chcesz, przejrzymy zdjęcia i dane w Twoim profilu i powiemy, co warto zgłosić do Google. Więcej o samym prowadzeniu profilu przeczytasz w poradniku Google Moja Firma: jak prowadzić wizytówkę, żeby sprzedawała.


Podsumowanie

Numer telefonu na zdjęciu w Google może należeć do kogokolwiek, bo zdjęcie może dodać każdy. Do firmy dzwoń przyciskiem Zadzwoń i porównaj numer z tym w profilu. Jeśli prowadzisz firmę, zajrzyj od czasu do czasu do zdjęć, które dodali inni.


Przeczytaj także

Najczęstsze pytania

Czy każdy może dodać zdjęcie do wizytówki firmy w Google?

Tak. Zdjęcie do wizytówki może dodać każdy zalogowany użytkownik Google, także ktoś, kto nigdy nie był klientem firmy.

Skąd mam wiedzieć, który numer jest prawdziwy?

Prawdziwy jest numer wpisany w profilu firmy, ten pod przyciskiem Zadzwoń. Numer widoczny na zdjęciu traktuj jak napis, który mógł dodać ktokolwiek.

Jak sprawdzić, kto dodał zdjęcie?

Otwórz zdjęcie w wizytówce. U góry ekranu Google pokazuje nazwę konta, które je dodało, i to, jak dawno temu.

Co zrobić, jeśli już zadzwoniłem pod numer ze zdjęcia?

Rozłącz się, gdy ktoś prosi o dane, płatność albo kod BLIK. Jeśli podałeś kod lub dane karty, od razu zadzwoń do swojego banku. Na rachunku za telefon sprawdź, czy połączenie nie zostało naliczone jako płatne.

Czy właściciel firmy może usunąć takie zdjęcie?

Nie może usunąć go sam, ale może zgłosić je do Google z poziomu profilu firmy. Po zgłoszeniu Google ocenia zdjęcie i decyduje, czy je zdjąć.


Jak to powstaje. Temat, wizualizacja i ostatnie słowo: Grzegorz Wysocki, właściciel emedia. Zdjęcie przerobił w programie graficznym na zrzutach ekranu z telefonu. Pierwsza wersja robocza tekstu: model Claude Opus 5.5 w narzędziu Claude Code. Nic nie idzie na stronę bez przeczytania i poprawienia przez człowieka.

Na czym to stoi. Opis oszustwa: Sam Sarsten i Naomi Stevens na LinkedIn, Search Engine Roundtable, wrzesień 2026. Komputer Świat, 27 września 2026. Wątki właścicieli firm na forum pomocy Profilu Firmy w Google. Czego nie wiemy: nie mamy danych o skali takich prób w Polsce, dlatego przykład z Lublina jest wizualizacją, a nie opisem zdarzenia.

Realizacja: artykuł zrealizowany przez człowieka we współpracy z systemami AI. Redakcję i publikację firmuje autor. Wykorzystane systemy: Anthropic.

Opublikowano 28.09.2026, ostatnia aktualizacja treści 28.09.2026

★★★★★
0/5 (0 głosy)

Rozwiń z nami swój biznes on-line

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Grzegorz Wysocki z emedia omawia projekt przy laptopach w biurze

Zaplanujmy, skąd przyjdą Twoi następni klienci