Co dzieje się z zasięgami na LinkedIn bez AI. Badanie 600 postów profilu Michała S.
- Sprawdziliśmy 600 postów jednego z największych technologicznych profili na polskim LinkedIn. Autor robi treści sam: analizy, filmy, zrzuty z narzędzi i przemyślenia. Cechy AI ma tylko 2% jego tekstów.
- Mimo to jego posty zbierają coraz mniej reakcji. Od stycznia do sierpnia typowy post zbierał dwa lata temu 209 reakcji, a w tym roku zbiera 162. W ostatnim roku spadek się jednak zatrzymał.
- Najwięcej reakcji zbierają zdjęcie z ręki i film wgrany na LinkedIn. Najmniej zbierają artykuły LinkedIn i udostępnienia cudzych postów z komentarzem.
- W porównaniu z profilem z pierwszego badania, który mocno wszedł w AI, ten zbiera dwa razy więcej reakcji na post i w ostatnim roku przestał tracić. Sam brak AI nie sprawia jednak, że reakcje rosną.

Czego się dowiesz z tego artykułu?
- Kogo i jak sprawdziliśmy
- Czy ten profil rośnie, czy maleje
- Ile publikuje i co to daje
- Tekst bez AI: jak to wygląda w liczbach
- Który format działa: wideo, tekst, grafika, artykuł
- Zdjęcie z ręki kontra zrzut ekranu
- Co z tego wynika dla Twojego profilu
- Jak emedia może w tym pomóc
- Podsumowanie
- Najczęstsze pytania
W pierwszym badaniu sprawdziliśmy profil, którego autor wpuścił AI do tekstów i zdjęć. Co trzeci jego tekst ma cechy AI, zdjęcia z telefonu zastąpiły wygenerowane portrety, a typowy post zbiera dziś 81 reakcji zamiast 148. Tamto badanie zostawiło jedno pytanie bez odpowiedzi: a może na LinkedIn reakcje spadają wszystkim?
Dlatego wzięliśmy profil z drugiego bieguna. Michał S. prowadzi jeden z największych technologicznych profili w Polsce i publikuje kilkanaście razy w miesiącu. Wszystko robi sam: analizuje dane z własnych narzędzi, nagrywa filmy telefonem, pisze o firmie, wrzuca zrzuty ekranu, a czasem coś z życia. Jego 600 postów sprawdziliśmy tak samo jak poprzednio. Nazwiska i linku znów nie podajemy, bo interesuje nas schemat, a nie konkretny człowiek.
Kogo i jak sprawdziliśmy
W całym tekście kilka słów ma zawsze to samo znaczenie:
- Reakcje to kliknięcia pod postem, czyli kciuki, serca, brawa i pozostałe. Widać je publicznie, dlatego to nasza główna miara.
- Zaangażowanie to reakcje, komentarze i udostępnienia policzone razem.
- Zasięgu, czyli liczby osób, które zobaczyły post, nie mierzymy. LinkedIn pokazuje go tylko autorowi.
- Typowy post to post środkowy. Układamy posty z danego okresu od najsłabszego do najmocniejszego i bierzemy ten w połowie, co statystycy nazywają medianą. Średniej nie używamy, bo jeden bardzo popularny post zawyżyłby cały miesiąc.
Liczyliśmy tak samo jak w pierwszym badaniu, dlatego oba profile można ze sobą porównać. Spod każdego posta pobraliśmy publiczne dane: reakcje, komentarze, udostępnienia, rodzaj posta i pierwszą grafikę. LinkedIn pokazuje publicznie około 600 ostatnich postów, więc historia tego profilu zaczyna się w lipcu 2023. Z tych postów 502 to własne wpisy autora, a 98 to udostępnione posty innych osób, głównie firmowe. Udostępnienia liczymy osobno, bo LinkedIn nie prowadzi dla nich osobnych liczników.
iJak to policzyliśmy: skąd biorą się liczby
Wszystkie liczby spisaliśmy spod postów, tak jak widzi je każdy zalogowany użytkownik LinkedIn. Pod każdym postem jest liczba reakcji, czyli kciuków, serc i pozostałych kliknięć, a obok liczba komentarzy i udostępnień. Pobraliśmy te dane jednego dnia dla całego profilu. Użyliśmy narzędzia, które przewija publiczną listę aktywności tak jak człowiek, tylko dużo szybciej.
Pomijamy posty z ostatnich dwóch tygodni, bo wciąż zbierają reakcje. Świeży post wypadłby w porównaniu gorzej tylko dlatego, że jeszcze nie skończył ich zbierać.
Nie widzimy zasięgu, czyli liczby osób, które zobaczyły post, bo LinkedIn pokazuje go wyłącznie autorowi. Dlatego piszemy o reakcjach i komentarzach, a nie o zasięgu.
iJak to policzyliśmy: dlaczego tylko 600 postów
Narzędzie pobiera tyle postów, ile pokazuje publiczna lista aktywności profilu, a limit ustawiliśmy na kilka tysięcy. U Michała S. lista urwała się jednak na 600 postach i dalej nie da się jej przewinąć bez logowania. Przy kilkunastu postach miesięcznie to około trzech lat historii.
Pozostałe badane profile zmieściły się na liście w całości, bo publikowały krócej albo rzadziej. Dlatego u Michała S. porównujemy lata od 2024, a u pozostałych autorów mamy też starsze posty.
Cechy AI oceniał model językowy, zawsze na ślepo, bez daty i autora. Każdy tekst dostawał od 0 do 100 punktów za schematy typowe dla pisania z AI. Osobno model rozpoznawał rodzaj grafiki, na przykład zdjęcie z ręki, sesję, zrzut ekranu, wykres albo szablon. Przy zdjęciach z osobą oceniał też, czy to prawdziwe ujęcie, czy scena wygenerowana. Wzorce takich scen wzięliśmy z pierwszego badania, więc oba profile mierzymy tą samą miarą.
Ten profil nie ma postów sprzed ChatGPT, więc do sprawdzenia modelu użyliśmy postów z pierwszego badania. Było wśród nich 71 postów sprzed listopada 2022. Dostały średnio 9 punktów i żaden nie przekroczył progu 50 punktów. Posty Michała S. z 2023 roku dostały średnio 8,5 punktu, więc model widzi w nich tyle samo cech AI co w tekstach sprzed ChatGPT.
iJak to policzyliśmy: sprawdzenie, czy model nie widzi AI wszędzie
Model oceniający teksty mógłby widzieć AI wszędzie, więc sprawdziliśmy go na tekstach, które na pewno powstały bez modelu językowego. To posty opublikowane przed premierą ChatGPT, czyli przed 30 listopada 2022. Gdy profil nie ma tak starych postów, bierzemy najstarsze dostępne.
Jeśli stare teksty dostają niskie oceny, model odróżnia naturalny styl autora od stylu modelu. Gdyby dostawały wysokie, cała ocena nie miałaby sensu.
Post Michała S. z 31.07.2023 dostał 12 punktów. W uzasadnieniu model napisał między innymi: Tekst jest krótki, konkretny, z osobistym doświadczeniem i naturalnym rytmem.

Reszta zasad też się nie zmieniła. Pomijamy posty młodsze niż 14 dni, bo wciąż zbierają reakcje. Kiedy porównujemy rodzaje postów albo teksty z cechami AI i bez nich, wyrównujemy różnice w rodzaju posta, dniu tygodnia, liczbie postów w tygodniu i długości tekstu. Dzięki temu widać wpływ samej badanej cechy. Przy każdym takim porównaniu piszemy też, czy wynik jest pewny statystycznie, czy mógł wyjść przypadkiem. Wszystkie liczby są ze stanu na 14 września 2026.
iJak to policzyliśmy: porównanie po wyrównaniu różnic
Posty różnią się nie tylko tym, czy mają cechy AI. Jedne mają grafikę, inne są samym tekstem albo karuzelą. Wychodzą w różne dni tygodnia, mają różną długość, a w niektórych tygodniach autor publikuje więcej. Gdybyśmy zestawili wprost posty z AI i bez AI, moglibyśmy wziąć za wpływ AI coś innego, na przykład to, że posty z AI częściej wychodzą w piątek.
Dlatego używamy modelu statystycznego, który analizuje wszystkie posty naraz. Dla każdej cechy, takiej jak rodzaj posta, dzień tygodnia, liczba postów w tygodniu czy długość tekstu, model sprawdza, jak zwykle zmienia ona liczbę reakcji. Potem odlicza ten wpływ. Różnica, która zostaje, należy do badanej cechy, na przykład do tekstu z cechami AI.
Wynik podajemy w procentach. Jeśli piszemy, że post z daną cechą ma 27% mniej reakcji, to zbiera on zwykle o tyle mniej niż taki sam post bez tej cechy. Statystycy nazywają tę metodę regresją. Użyliśmy jej odmiany dopasowanej do danych, w których większość postów ma niewiele reakcji, a kilka ma ich tysiące.
Najprostszy przykład, jeszcze bez modelu, to dwa posty Michała S. opublikowane w marcu 2026. Oba mają grafikę. Tekst pierwszego model ocenił na 62 punkty za cechy AI, a sam post zebrał 50 reakcji. Tekst drugiego dostał 15 punktów, a post zebrał 302 reakcje. Model statystyczny robi takie porównanie dla setek par jednocześnie.


iJak to policzyliśmy: kiedy wynik jest pewny, a kiedy może być przypadkiem
Przy każdej różnicy sprawdzamy, czy mogła wyjść przypadkiem. Statystycy zapisują to jako liczbę p. To szansa, że taka różnica pojawiłaby się sama, nawet gdyby w rzeczywistości żadnej różnicy nie było. Na przykład p równe 0,019 znaczy, że przypadek dałby taki wynik mniej więcej w dwóch badaniach na sto.
Przyjmujemy powszechnie stosowaną granicę 0,05. Poniżej niej piszemy, że wynik jest pewny statystycznie. Powyżej piszemy, że wynik jest niepewny, i nie budujemy na nim wniosków, nawet jeśli procent wygląda na duży. Przy małej liczbie postów, na przykład dziewięciu, pewność jest mniejsza, bo danych jest mało.
Czy ten profil rośnie, czy maleje
Profil maleje i to jest najważniejszy wynik tego badania, bo dotyczy autora, który nie korzysta z AI. Porównaliśmy ten sam zakres miesięcy, od stycznia do sierpnia, w kolejnych latach. W 2024 roku typowy post zbierał 209 reakcji. Rok później zbierał 177, a w tym roku zbiera 162. Liczba postów w tych miesiącach też spadła, ze 100 do 81.
Ten sam obraz dają okresy po 12 pełnych miesięcy, liczone zawsze do końca sierpnia. W najstarszym takim okresie typowy post zbierał 234 reakcje, a w najnowszym 148.
iJak to policzyliśmy: typowy post, czyli mediana
Typowy post to post środkowy. Bierzemy wszystkie posty z danego okresu, układamy je od najsłabszego do najmocniejszego i patrzymy na ten, który wypada w połowie. Statystycy nazywają tę wartość medianą.
Weźmy posty Michała S. z listopada 2024. Autor opublikował wtedy 14 postów, a reakcje pod nimi układają się tak: 22, 39, 43, 64, 101, 110, 118, 127, 139, 285, 379, 571, 778, 1713. W połowie tej listy stoją dwa posty, z 118 i 127 reakcjami. Typowy post leży dokładnie między nimi i ma 122,5 reakcji.
Średnia z tych samych postów wynosi 321, bo podbijają ją najmocniejsze posty. Dlatego w całym badaniu patrzymy na typowy post. Pojedynczy bardzo mocny albo bardzo słaby post nie zmienia wtedy obrazu całego miesiąca.
Poniżej są trzy posty z tej listy: najsłabszy, środkowy i najmocniejszy. Pod każdym widać liczbę reakcji, która weszła do obliczenia.



iJak to policzyliśmy: te same miesiące w każdym roku
Rok 2026 jeszcze się nie skończył, więc nie porównujemy go z całym rokiem 2025. W 2026 mamy dopiero osiem pełnych miesięcy, a lato i grudzień wyglądają na LinkedIn inaczej niż wiosna. Dlatego w każdym roku bierzemy ten sam okres, od stycznia do sierpnia, i sprawdzamy, ile reakcji zbierał w nim typowy post.
Obok podajemy, ile postów weszło do każdego okresu, żeby było widać, że porównujemy podobne liczby postów. Zaangażowanie łącznie to reakcje, komentarze i udostępnienia ze wszystkich postów okresu, podzielone przez liczbę jego miesięcy.
iJak to policzyliśmy: okresy po dwanaście pełnych miesięcy
Zamiast lat kalendarzowych bierzemy okresy po dwanaście pełnych miesięcy. Każdy kończy się w sierpniu, bo to ostatni pełny miesiąc przed pobraniem danych. Najnowszy okres trwa od września 2025 do sierpnia 2026, a każdy wcześniejszy zaczyna się i kończy rok przed nim. Wszystkie mają tyle samo miesięcy i te same pory roku, więc można je uczciwie porównać.


Drugi test patrzy na każdy post osobno, wyrównuje różnice i sprawdza, ile reakcji ubywa z miesiąca na miesiąc. W ostatnich 24 miesiącach ubywało 3,4% reakcji miesięcznie i ten wynik jest pewny statystycznie. Profil z pierwszego badania tracił w tym czasie wolniej, 1,7% miesięcznie. W ostatnich 12 miesiącach spadek u Michała S. się zatrzymał. Test pokazuje plus 0,4% miesięcznie, czyli tyle co nic. Maciej L. w tym samym czasie tracił dalej, 3,5% miesięcznie. Obaj stracili, ale tylko jeden przestał tracić.
iJak to policzyliśmy: jak sprawdzamy, czy profil rośnie, czy spada
Trend sprawdzamy dwoma sposobami, bo jeden mógłby się pomylić. W pierwszym liczymy typowy post dla każdego miesiąca i układamy miesiące po kolei. Potem sprawdzamy, czy kolejne miesiące częściej wypadają niżej, czy wyżej od wcześniejszych. Ten test nazywa się testem Manna-Kendalla i patrzy tylko na kierunek zmian, więc jeden wyjątkowy miesiąc nie psuje wyniku.
W drugim sposobie bierzemy każdy post osobno i sprawdzamy, ile reakcji ubywa z miesiąca na miesiąc po wyrównaniu różnic w rodzaju posta, dniu tygodnia, częstotliwości i długości. Wynik wychodzi w procentach, na przykład 1,7% mniej na miesiąc.
Piszemy, że profil maleje, tylko wtedy, gdy oba sposoby pokazują spadek i oba wyniki są pewne statystycznie. Gdy pewny jest tylko jeden z nich, piszemy, że profil raczej maleje.
Szukaliśmy też dnia, w którym poziom reakcji wyraźnie się zmienił. Test znalazł jeden taki dzień: 25 sierpnia 2024. Przed tym dniem typowy post zbierał 224 reakcje, a po nim 148. Autor nie zmienił wtedy stylu, więc wygląda to na zmianę po stronie LinkedIn. Dlatego w trzecim tekście zestawiamy tę datę z drugim profilem.
Ostatnie 90 dni wypadły też słabiej niż poprzednie 90. Typowy post zbierał w nich 130 reakcji wobec 220 wcześniej i ten wynik jest pewny statystycznie. Latem autor publikował jednak wyraźnie mniej.
iJak to policzyliśmy: moment, w którym poziom reakcji skoczył
Układamy posty według daty i szukamy miejsc, w których poziom reakcji wyraźnie się zmienił. Algorytm PELT dzieli historię profilu na odcinki. Wewnątrz jednego odcinka reakcje są na podobnym poziomie, a między odcinkami wyraźnie się różnią.
Za każde dodatkowe cięcie algorytm dostaje karę, dlatego nie tnie historii przy każdym drobnym wahnięciu. Najkrótszy odcinek musi mieć 12 postów. Jeśli algorytm zostawi jeden odcinek, znaczy to, że poziom reakcji nie skoczył, a zmiany były co najwyżej łagodne.
iJak to policzyliśmy: porównanie dwóch grup postów
Czasem porównujemy dwie grupy postów, na przykład ostatnie 180 dni z poprzednimi 180 dniami. Wtedy nie wystarczy zestawić dwóch typowych postów. Test Manna-Whitneya ustawia wszystkie posty z obu grup w jednej kolejce, od najsłabszego do najmocniejszego. Potem sprawdza, czy posty z jednej grupy częściej trafiają wyżej, niż dałby to przypadek. Ten test dobrze pasuje do LinkedIn, gdzie większość postów ma kilkadziesiąt reakcji, a pojedyncze mają ich tysiące.
Chcesz zobaczyć takie liczby dla swojego profilu albo profilu firmy?
Zapraszamy do kontaktu. Tą samą metodą policzymy, jak zmieniają się reakcje z miesiąca na miesiąc, które rodzaje postów działają najlepiej i czy AI w tekstach albo grafikach ma z tym związek.
Ile publikuje i co to daje
Michał S. publikuje coraz rzadziej. Dwa lata temu wrzucał 13,2 posta miesięcznie, a w tym roku już tylko 10,4. Razem z częstotliwością spadło zaangażowanie łącznie, czyli suma reakcji, komentarzy i udostępnień ze wszystkich postów w miesiącu. Od stycznia do sierpnia 2024 roku wynosiło 6411 miesięcznie, a w tych samych miesiącach tego roku 2556. Ta suma spada szybciej niż wynik typowego posta, bo każdy post zbiera mniej, a do tego postów jest mniej. Maciej L. z pierwszego badania robił odwrotnie i na spadek reakcji odpowiadał częstszym publikowaniem.
Jedno wygląda u Michała S. lepiej niż w pierwszym badaniu. Kolejne posty nie odbierają sobie reakcji. U Macieja L. każdy post zbierał o 20% mniej, gdy w tygodniu wychodziło dwa razy więcej postów. U Michała S. ten sam test daje 5% i taka różnica może być przypadkiem. Jego posty są do siebie niepodobne: raz analiza, raz film, raz zrzut ekranu albo przemyślenie. Kolejny post nie zabiera więc uwagi poprzedniemu, co zdarza się wtedy, gdy wszystkie wyglądają jak z jednego szablonu.
iJak to policzyliśmy: więcej postów w tygodniu
Dla każdego posta liczymy, ile własnych postów autor opublikował w tym samym tygodniu. Ta liczba jest jedną z cech, których wpływ model wyrównuje przy porównaniach. Dzięki temu widać osobno, co z reakcjami robi sama częstotliwość.
Wynik 20% mniej oznacza, że post z tygodnia z sześcioma postami zbiera zwykle o jedną piątą mniej reakcji niż taki sam post z tygodnia z trzema postami. Gdy wynik jest niepewny, nie mamy dowodu, że kolejne posty odbierają sobie reakcje.
Porównajmy dwa tygodnie z profilu Michała S. W 45. tygodniu 2023 roku autor opublikował 8 postów, a typowy z nich zebrał 120 reakcji. W 35. tygodniu 2026 roku opublikował jeden post, który zebrał 216 reakcji. Jedna para tygodni to za mało na wniosek, dlatego model liczy to na wszystkich tygodniach naraz.
iJak to policzyliśmy: zaangażowanie łącznie
Zaangażowanie łącznie to reakcje, komentarze i udostępnienia ze wszystkich postów z okresu, podzielone przez liczbę miesięcy. Typowy post pokazuje, ile zbiera jeden zwykły post, a zaangażowanie łącznie pokazuje, ile w miesiącu zbiera cały profil. Gdy autor publikuje więcej, zaangażowanie łącznie zwykle rośnie, nawet jeśli typowy post słabnie. Dlatego pokazujemy obie liczby obok siebie.
Komentarzy jest za to mniej. W ostatnim roku na każde 100 reakcji przypadało 12,9 komentarza. U profilu z pierwszego badania było ich 23,5, czyli prawie dwa razy więcej. Duży profil trafia do szerokiej publiczności, która częściej klika, niż pisze. Mniejszy profil branżowy ma mniej reakcji, ale więcej rozmowy na każdą z nich.
iJak to policzyliśmy: komentarze na sto reakcji
Sumujemy komentarze ze wszystkich postów z danego okresu, dzielimy przez sumę reakcji i mnożymy przez 100. Jeśli wynik wynosi 23,5, to na każde sto reakcji przypada 23,5 komentarza. Ta liczba pokazuje, czy ludzie tylko klikają, czy też piszą. Liczymy ją na sumach, a nie jako średnią z postów, żeby małe posty nie ważyły tyle samo co duże.
Spośród postów Michała S. z ponad 50 reakcjami najwięcej rozmowy miał post z 07.08.2024. Zebrał 96 reakcji i 229 komentarzy, czyli 238,5 komentarza na sto reakcji. Najmniej rozmowy miał post z 08.04.2026, który zebrał 127 reakcji i 2 komentarze.


Tekst bez AI: jak to wygląda w liczbach
Teksty Michała S. dostają od modelu mało punktów za cechy AI. Ich średnia ocena rośnie powoli, ale w tym roku wynosi tylko 14,2 punktu na 100. Próg, od którego uznajemy tekst za pisany z pomocą AI, przekroczyło tylko 9 z 498 postów. To 2% wszystkich tekstów, a progu 75 punktów, czyli tekstu ewidentnie z AI, nie przekroczył żaden. U profilu z pierwszego badania próg przekraczał co piąty tekst w 2024 roku i już co trzeci w 2025 roku.
iJak to policzyliśmy: ocena tekstu za cechy AI
Tekst każdego posta ocenił model językowy, który nie widział daty ani nazwiska autora. Dostał polecenie, żeby w skali od 0 do 100 ocenił, na ile tekst wygląda na napisany przez model, i wypisał cechy, na których opiera ocenę.
Ocenę podwyższały między innymi kontrasty w stylu to nie X, to Y, ciągi zdań o identycznej budowie i pytanie z krótką puentą w osobnej linii. Podwyższały ją też ogólniki bez liczb, długie myślniki, kalki z angielskiego i pytanie do czytelnika na końcu, które nie ma związku z treścią. Ocenę obniżały konkretne liczby, nazwy własne, osobiste historie, nierówny rytm, żart i drobne błędy.
Post Michała S. z 04.02.2024 dostał 68 punktów. Model wskazał w nim między innymi takie cechy:
- encyklopedyczna wstawka bez konkretów: „Różnorodność flory i fauny… gatunków roślin i zwierząt, które nie występują nigdzie indziej”
- typowy łącznik generatywny „Dodatkowo, bogata kultura i historia regionu…”
- pusta fraza podsumowująca „dodają temu miejscu wyjątkowego charakteru”
Post z 09.01.2024 dostał tylko 3 punkty. W uzasadnieniu model napisał między innymi: Tekst jest osobistą anegdotą z konkretami, potocznym językiem, emoji w naturalnym miejscu i drobnymi błędami interpunkcyjnymi - typowo ludzki styl.
Od 50 punktów nazywamy tekst tekstem z pomocą AI, bo schematy modelu mieszają się w nim z konkretami autora. Od 75 punktów piszemy o tekście ewidentnie z AI. Ocena opisuje styl tekstu, a nie narzędzie, którego użył autor.


iJak to policzyliśmy: ile tekstów ma cechy AI
Dla każdego roku liczymy, jaka część własnych postów autora dostała za tekst co najmniej 50 punktów. Posty udostępnione od innych osób pomijamy, bo ich tekstu nie napisał autor. Gdy piszemy o ostatnich dwunastu miesiącach, chodzi o okres od września 2025 do sierpnia 2026.


Dziewięć postów to za mało na pewny wniosek, ale kierunek jest taki sam jak w pierwszym badaniu. Typowy post z cechami AI w tekście zebrał 110 reakcji, a typowy post bez nich 175. Po wyrównaniu różnic to 49% mniej reakcji, choć ten wynik może być jeszcze przypadkiem. Komentarzy takie posty zbierają o 58% mniej i ten wynik jest już pewny statystycznie. Nawet u autora, który pisze sam, nieliczne teksty z rytmem modelu zbierają mniej.
Niską ocenę łatwo zrozumieć, gdy przeczyta się te posty. Autor podaje konkretne liczby z własnych narzędzi, nazywa firmy, cytuje innych ze źródłem i pisze opinie w pierwszej osobie. Zdania mają nieregularny rytm, a każdy post jest o czymś innym, więc model nie znajduje w nich schematów.
Który format działa: wideo, tekst, grafika, artykuł
W odróżnieniu od profilu z pierwszego badania ten ma dużo filmów. Autor wgrał na LinkedIn 64 filmy, w większości nagrane telefonem. Typowy film zbiera 244 reakcje, najwięcej ze wszystkich rodzajów postów. Tuż za nim jest post z grafiką, z 225 reakcjami. Sam tekst zbiera 174 reakcje, a link do filmu na YouTube albo w podobnym serwisie 164. Najsłabiej wypadają artykuł LinkedIn, z 97 reakcjami, i udostępnienie cudzego posta z komentarzem, z zaledwie 27.


Po wyrównaniu różnic artykuł zbiera 46% mniej reakcji niż post z grafiką, a udostępnienie cudzego posta z komentarzem 79% mniej. Oba wyniki są pewne statystycznie. Film i sam tekst po wyrównaniu różnic nie odstają wyraźnie od posta z grafiką. Udostępnianie cudzych postów z komentarzem wypada najgorzej już na drugim profilu z rzędu. Tym razem wynik opiera się na 35 postach, więc trudno go zrzucić na przypadek.
iJak to policzyliśmy: jak rozpoznajemy rodzaj posta
Rodzaj posta odczytujemy z danych LinkedIn, a nie z oceny modelu. Plik PDF w poście oznacza karuzelę, film wgrany wprost na LinkedIn oznacza wideo natywne, a brak załącznika oznacza sam tekst. Cudzy post z dopisanym komentarzem autora liczymy jako udostępnienie z komentarzem, a ankietę jako osobny rodzaj.
Link do YouTube, Vimeo albo TikToka w treści oznaczamy osobno jako link do wideo. Udostępnienia cudzych postów bez komentarza pomijamy, bo reakcje pod nimi należą do autora oryginału.
Dla każdego rodzaju liczymy, ile reakcji zbiera typowy post. Potem model porównuje każdy rodzaj z postem z grafiką, po wyrównaniu pozostałych różnic.


iJak to policzyliśmy: porównanie w obrębie tego samego miesiąca
Czasem wszystkie posty z jednego miesiąca wypadają słabiej albo lepiej niż zwykle. Żeby to nie mieszało wyników, reakcje każdego posta dzielimy przez reakcje typowego posta porównawczego z tego samego miesiąca. Przy rodzajach postów porównujemy z postem z grafiką, a przy cechach AI z postem bez tych cech.
Wynik 1,00 oznacza tyle samo, co post porównawczy. Wynik 0,50 to połowa, a 2,00 to dwa razy więcej. Na koniec dla każdej grupy postów bierzemy typowy wynik ze wszystkich jej postów.
Zdjęcie z ręki kontra zrzut ekranu
Najczęściej autor dodaje do posta zrzut ekranu, na przykład z narzędzia. Zrobił tak w 74 postach, a zdjęcie z ręki dodał w 51. Najwięcej zbiera jednak zdjęcie z ręki: typowy post z takim zdjęciem ma 321 reakcji. Typowy post ze zrzutem ekranu ma 165, czyli mniej więcej połowę. Posty z wykresem zbierają 150 reakcji, a posty bez grafiki 149. Portret z sesji albo z retuszem pojawił się tylko w 11 postach i zebrał 286 reakcji, bez wyraźnej różnicy wobec zdjęcia z ręki. Najsłabiej wypada szablon ze zdjęciem, czyli projekt graficzny z wklejoną fotografią, z 73 reakcjami.


Po wyrównaniu różnic każdy z tych rodzajów grafiki przegrywa ze zdjęciem z ręki, a wszystkie wyniki są pewne statystycznie:
- zrzut ekranu zbiera o 33% mniej reakcji,
- post bez grafiki zbiera o 33% mniej,
- wykres zbiera o 46% mniej,
- szablon ze zdjęciem zbiera o 62% mniej.
Wśród 34 zdjęć z osobą powtórzył się też wynik z pierwszego badania. Im mocniej zdjęcie jest wyretuszowane, tym mniej zbiera. Każde 10 punktów oceny retuszu oznacza 20% mniej reakcji i to wynik pewny statystycznie. Scenę wygenerowaną przez AI model znalazł w całym profilu tylko jedną. Tylko jedno zdjęcie pojawiło się też w więcej niż jednym poście.
iJak to policzyliśmy: rodzaj grafiki i ocena retuszu
Pierwszą grafikę każdego posta osobno ocenił model rozpoznający obrazy, który nie widział tekstu posta ani daty. Każdej grafice przypisał jeden rodzaj: zdjęcie z ręki, portret wypiękniony, kartę cytatu w stylu wpisu z X, szablon ze zdjęciem albo bez, zrzut ekranu, wykres, mem albo grafikę AI. Portret wypiękniony to zdjęcie z sesji z mocną korektą kolorów, retuszem albo obróbką AI.
Zdjęciom z osobą model dawał też ocenę retuszu w skali od 0 do 100. Zwykłe selfie z telefonu dostaje od 0 do 15 punktów. Zdjęcie z profesjonalnej sesji bez śladów obróbki dostaje od 30 do 50. Widoczna obróbka AI to co najmniej 70 punktów.
Dobrze widać to na dwóch postach Michała S. opublikowanych w odstępie 3 dni. Zdjęcie z ręki z 11.08.2023 ma 0 punktów za retusz i zebrało 123 reakcje. Portret wypiękniony z 08.08.2023 ma 0 punktów i zebrał 415 reakcji. Przy portrecie model wskazał takie cechy:
- studyjne, reżyserowane światło i filmowa gradacja kolorów
- aranżacja produktowa: piramida kubków, rozsypane ziarna, kakaowe 'wydmy’
- opakowania z grafikami sugerującymi generowanie AI


iJak to policzyliśmy: powtórzone zdjęcia
Dla każdej grafiki liczymy jej odcisk, czyli skrócony zapis tego, gdzie na obrazie są jasne, a gdzie ciemne plamy. Dwa obrazy z podobnym odciskiem to najpewniej to samo zdjęcie, nawet jeśli ktoś je inaczej przyciął albo dał na nie inny napis.
Odcisk liczymy dla całego obrazu i osobno dla samego środka, bo u góry i u dołu zwykle są belki i podpisy. Środek to obraz bez 18% wysokości z góry i z dołu. Porównujemy też krótkie opisy scen przygotowane przez model. Gdy opis miejsca, ubrania i rekwizytów jest prawie taki sam, uznajemy to za tę samą scenę.
U Michała S. ta sama scena wróciła w 2 postach. Za pierwszym razem, 12.09.2025, post zebrał 369 reakcji. Za drugim razem, 17.09.2025, zebrał 248 reakcji.


Ten wynik przyda się każdemu, kto publikuje treści eksperckie. Zrzut z narzędzia pokazuje kompetencję, ale zbiera połowę tego, co zwykłe zdjęcie autora w prawdziwej sytuacji. Zrzuty nadal mają sens, a zdjęcie autora z życia wciąż zbiera więcej.
Co z tego wynika dla Twojego profilu
Pierwszy wniosek jest taki, że sama rezygnacja z AI nie da wzrostu. Jeden z najlepszych profili w Polsce, robiony ręcznie, stracił w dwa lata prawie jedną czwartą reakcji na post. Jeśli Twoje reakcje spadają, sprawdź najpierw, czy nie spadają też innym, zanim zaczniesz zmieniać wszystko u siebie.
Drugi wniosek dotyczy poziomu, z którego się spada. U Michała S. typowy post zbiera dziś 162 reakcje zamiast 209. U Macieja L. zbiera 81 zamiast 148. Pierwszy ma więc dwa razy więcej i w ostatnim roku przestał tracić, a drugi traci dalej. Treści robione samodzielnie nie chronią przed zmianami na LinkedIn, ale dają wyższy punkt startu i szybciej się stabilizują.
Trzeci wniosek to lista rzeczy, które u Michała S. zadziałały i które da się skopiować:
- film nagrany telefonem, przy którym typowy post zbiera 244 reakcje,
- zdjęcie z prawdziwej sytuacji, przy którym typowy post zbiera 321 reakcji,
- różne rodzaje postów, dzięki którym kolejny post nie zabiera reakcji poprzedniemu.
Dwie rzeczy nie zadziałały ani tu, ani w pierwszym badaniu: artykuł na LinkedIn i udostępnianie cudzych postów z komentarzem. Jeśli masz coś do powiedzenia o cudzym poście, napisz własny.
Jak emedia może w tym pomóc
Taką samą analizę przygotujemy dla profilu osoby albo strony firmowej. Pokażemy, jak zmieniają się reakcje z miesiąca na miesiąc, które rodzaje postów i grafik działają najlepiej, a które najsłabiej, i czy teksty albo grafiki mają cechy AI. Dostaniesz też listę postów, które opłaca się powtórzyć, i tych, których lepiej nie powtarzać. Jeśli chcesz najpierw porozmawiać o tym, jak Twoja firma komunikuje się w social mediach, zacznij od konsultacji komunikacji w social mediach. Pierwsze badanie z tej serii znajdziesz tutaj: Jak sprawdzić, czy AI zabiera zasięgi na LinkedIn.
Podsumowanie
Profil Michała S. posłużył nam za punkt odniesienia, bo autor robi wszystko sam. Cechy AI ma tylko 2% jego tekstów, a wśród 193 grafik model znalazł jedną scenę wygenerowaną. Mimo to typowy post zbiera dziś 162 reakcje, a dwa lata temu zbierał 209. Wyraźny schodek przyszedł w sierpniu 2024 roku i nie miał związku ze stylem autora, a ostatni rok jest już płaski. Najwięcej reakcji zbierają film z telefonu i zdjęcie z prawdziwej sytuacji, a najmniej artykuł i udostępnienie cudzego posta. Nieliczne teksty z cechami AI zebrały o połowę mniej reakcji, tak samo jak w pierwszym badaniu. Ten profil porównaliśmy potem z trzema innymi w tekście Jak rozwinąć profil na LinkedIn.
Najczęstsze pytania
Czy zasięgi na LinkedIn spadają wszystkim?
Zasięgu nie widać publicznie, więc sprawdziliśmy reakcje pod postami. Na obu zbadanych profilach spadają, ale w różnym tempie i z różnego poziomu. Profil bez AI stracił w dwa lata około jednej czwartej reakcji na post, a w ostatnim roku przestał tracić. Profil z AI stracił mniej więcej połowę i traci dalej. O całym LinkedIn trzeba by wnioskować z większej liczby profili, ale dwa niezależne przypadki ze spadkiem od 2024 roku to już wyraźny sygnał.
Czy wideo na LinkedIn daje więcej reakcji niż grafika?
W tym profilu typowy film zebrał najwięcej reakcji ze wszystkich rodzajów postów, 244. Typowy post z grafiką zebrał 225. Po wyrównaniu różnic ta przewaga może być przypadkiem, więc film nie jest cudownym środkiem. Na 64 filmach widać jednak wyraźnie, że nie zbiera mniej niż grafika.
Czy artykuły na LinkedIn się opłacają?
Jeśli liczysz na reakcje, to nie. W tym profilu typowy artykuł zebrał 97 reakcji. Po wyrównaniu różnic artykuły zbierały o 46% mniej niż posty z grafiką, a wynik opiera się na 28 artykułach. Artykuł ma sens, gdy potrzebujesz tekstu pod stałym adresem, do którego można linkować.
Dlaczego zrzut ekranu zbiera mniej niż zdjęcie?
Dane pokazują, że tak jest, ale nie mówią dlaczego. Typowy post ze zrzutem zebrał 165 reakcji, a ze zdjęciem z ręki 321. Po wyrównaniu różnic zrzut zbiera o 33% mniej. Najprostsze wyjaśnienie jest takie, że zdjęcie autora w prawdziwej sytuacji zatrzymuje przewijanie i mówi coś o człowieku. Zrzut z narzędzia trzeba przeczytać, a mówi on coś o narzędziu.
Skąd wiadomo, że ten profil nie używa AI?
Tego nie wiemy na pewno, bo mierzymy cechy stylu, a nie to, czy autor użył narzędzia. Model oceniający teksty na ślepo dawał im średnio od 8 do 14 punktów, tyle samo co tekstom sprzed ChatGPT z pierwszego badania. Próg przekroczyło tylko 9 z 498 postów, a wśród grafik model znalazł jedną scenę wygenerowaną. Jeśli autor korzysta z AI, to tak, że nie zostawia to śladu w stylu.
Dlaczego tylko 600 postów?
LinkedIn pokazuje publicznie około 600 ostatnich postów profilu, a starszych nie da się pobrać bez logowania. Dlatego historia tego profilu zaczyna się w lipcu 2023 roku. Porównania rok do roku obejmują więc lata od 2024 do 2026.
Jak to powstaje. Temat i wybór profilu należą do Grzegorza Wysockiego, właściciela emedia, i to on ma ostatnie słowo. Model Claude Opus 5 w narzędziu Claude Code pobrał dane, policzył testy, ocenił cechy AI i napisał pierwszą wersję tekstu. Grafiki powstały z naszych makiet z danymi. Każdy tekst przed publikacją czyta i poprawia człowiek.
Na czym to stoi. Dane to 600 publicznych postów jednego profilu LinkedIn. Pobraliśmy je 14 września 2026 roku przez Apify, bez logowania, aktorem harvestapi/linkedin-profile-posts. Trend liczyliśmy testem Manna-Kendalla z nachyleniem Sena na medianach miesięcznych oraz regresją ujemną dwumianową na pojedynczych postach. Regresja uwzględniała rodzaj posta, dzień tygodnia, liczbę postów w tygodniu i długość tekstu. Grupy postów porównywaliśmy testem Manna-Whitneya, a punkty zmiany wykrywał algorytm PELT. Cechy AI oceniał Claude Opus 5, na ślepo i w trzech przejściach, na wzorcach scen AI z pierwszego badania. Nie znamy zasięgu i wyświetleń, historii obserwujących, postów usuniętych przez autora ani postów sprzed lipca 2023. Oceny AI dotyczą stylu i nie dowodzą użycia narzędzia. Dane i oceny kosztowały około 10 USD.
Realizacja: artykuł zrealizowany przez człowieka we współpracy z systemami AI. Redakcję i publikację firmuje autor. Wykorzystane systemy: Anthropic.
Przeczytaj także
- Jak rozwinąć profil na LinkedIn - wyniki badania, wnioski z czterech profili
- Jak sprawdzić, czy AI zabiera zasięgi na LinkedIn. Badanie 612 postów jednego profilu
- Filmy z YouTube mają bardzo dobrą widoczność w Google na frazy dotyczące nauki
- Wymiary grafik na LinkedIn 2026
Opublikowano 14.09.2026
Rozwiń z nami swój biznes on-line
Zobacz również

Grzegorz Wysocki
CEO emedia
Komentarz autora: Michała czytam od lat, bo daje żywe treści: liczby z własnych narzędzi, filmy z telefonu i opinie pod własnym nazwiskiem. Jego profil wybrałem jako lustro dla pierwszego badania. Gdyby u niego reakcje rosły, znaczyłoby to, że zasięgi zabiera AI. Jeśli spadają i u niego, część winy leży po stronie LinkedIn i trzeba to uczciwie rozdzielić. Wyszło to drugie, choć z ważnym zastrzeżeniem, które opisuję w części o trendzie. Wnioski z obu badań zebrałem osobno, w trzecim tekście.