2 656 produktów w katalogu, emisja dla 430. Case study kampanii produktowej w ChatGPT
Sklep internetowy z elektroniką zabezpieczeń wysłał do reklam w ChatGPT katalog liczący ponad dwa i pół tysiąca produktów. Emisję dostało 16 procent z nich, kliknięcie niecały procent, a sprzedaży w tych dniach nie było. Jednocześnie kampania oparta na katalogu okazała się o jedną piątą tańsza od zwykłej kampanii tekstowej na tym samym koncie.
To jest wstępny test, nie gotowa rekomendacja. Uruchomiliśmy te kampanie razem z klientem po to, żeby sprawdzić, czy nowy kanał przepala budżet, czy da się go prowadzić świadomie i proponować kolejnym sklepom. Emisja trwała trzy doby, co jest zdecydowanie za krótko na wnioski o sprzedaży, a wystarczająco, żeby zobaczyć, jak system rozdziela ruch po katalogu i ile z asortymentu w ogóle pracuje. Wracamy do tego w październiku, po dłuższym teście, i zaktualizujemy ten materiał.
Klient i punkt wyjścia
Nasz klient prowadzi sklep internetowy z elektroniką zabezpieczeń i automatyką budynkową: kamery, czujki, kontrola dostępu, sprzęt smart home. Kilka tysięcy pozycji, ceny od kilkudziesięciu do kilku tysięcy złotych, klient który zwykle szuka konkretnego modelu albo pyta, co wybrać do swojego domu.
To sklep, w którym pytanie do asystenta brzmi naturalnie: „jaką kamerę zewnętrzną wybrać bez zasilania” jest realnym zapytaniem, a nie hasłem z listy słów kluczowych. Dlatego jego konto uruchomiliśmy jako pierwsze, zaraz po tym, jak przeszło weryfikację reklamodawcy.
Na koncie stanęły dwie kampanie z jednakowym limitem dobowym: zwykła tekstowa i druga, oparta na katalogu produktów. Emisja objęła 3, 4 i 5 września 2026, przy niespełna pięciu tysiącach wyświetleń i wydatku 240,26 zł. Klikalność wyniosła 1,10 procent, a średni koszt kliknięcia 4,62 zł.
Dlaczego kampania z katalogu, a nie zwykła
W kampanii tekstowej piszemy jedną reklamę i liczymy, że system dopasuje ją do rozmowy. W kampanii z katalogu system dostaje cały asortyment z tytułami, opisami, cenami i dostępnością, i sam dobiera pozycję do tego, o co ktoś właśnie pyta. Przy sklepie z kilkoma tysiącami produktów to jedyne podejście, które ma sens.
Wdrożenie ma jednak kilka pułapek, których nie widać z panelu. Plik produktowy w formacie XML nie zostanie przyjęty, a panel nie powie dlaczego: pokaże tylko, że nie może zapisać adresu. Trzeba przygotować plik z kolumnami rozdzielonymi tabulatorem albo w formacie tekstowym, w schemacie własnym tego systemu, innym niż schemat Google. Opisaliśmy to osobno, bo szukanie przyczyny zajęło nam kilka godzin.
Druga pułapka: grupa reklam w kampanii katalogowej wymaga innego rodzaju kreacji. Zwykła karta tekstowa jest odrzucana, a przy jej braku panel pokazuje czerwony błąd, produkty mają zerowy zasięg i całość wygląda jak problem z plikiem, którym nie jest.
U klienta katalog generuje się codziennie wieczorem. Odsiewamy pozycje niedostępne, najtańsze i te bez rozpoznanej marki, bo w tym systemie płacimy za kliknięcie niezależnie od wartości koszyka.
Ile katalogu weszło do emisji
To pytanie, którego przy uruchamianiu kampanii produktowej zwykle nikt nie zadaje, a odpowiedź bywa nieprzyjemna.

Wyświetlenia zebrało 16,2 procent katalogu. Kliknięcie miało 0,8 procent pozycji. Reszta asortymentu, ponad cztery piąte, przez trzy doby nie pokazała się ani razu.
Emisja skupiła się przy tym na wąskiej grupie: pięć najczęściej pokazywanych pozycji zebrało 16,5 procent wszystkich wyświetleń. Były to kamery z panelem słonecznym i akcesoria montażowe, czyli rzeczy, o które faktycznie pyta się asystenta.
Ta proporcja jest sama w sobie materiałem do pracy. Pozycje bez jednego wyświetlenia zwykle mają słabe tytuły, ubogie opisy albo braki w danych, przez które system nie umie ich dopasować do pytania. Raport produktowy z interfejsu programistycznego pozwala wyciągnąć tę listę jednym zapytaniem, razem z pozycjami o zerowej emisji. W panelu tego widoku nie ma.
Katalog obok kampanii ogólnej
Obie kampanie chodziły równolegle, na tym samym koncie, w tych samych dniach. To najbliższe porównanie, jakie da się zrobić bez laboratorium.

Kampania z katalogu miała klikalność 1,28 procent wobec 0,98 i koszt kliknięcia 4,06 zł wobec 5,10 zł. Przy 40 procentach wyświetleń zebrała 46 procent kliknięć, wydając 41 procent budżetu. Ostatniej doby emisji koszt kliknięcia w tej kampanii spadł do 1,87 zł, a klikalność wzrosła do 1,82 procent, co wygląda na efekt uczenia się systemu na danych z katalogu. Przy trzech dobach traktujemy to jako sygnał, nie jako potwierdzoną prawidłowość.
To jest właśnie ta część, której nie da się zrobić z okna czatu. Kampanię tekstową składa się w kilkanaście minut. Kampania z katalogiem wymaga wygenerowania pliku w odpowiednim formacie, wystawienia go pod stałym adresem, odświeżania i osobnego rodzaju kreacji. Za tę pracę płaci się raz, a niższy koszt kliknięcia zostaje.
Czym w tym systemie da się sterować przy sklepie
Zanim policzy się budżet, warto wiedzieć, na co realnie ma się wpływ. Sprawdziliśmy to na żywym koncie, nie z domysłu.
- Da się: limit dobowy i całkowity, data i godzina startu oraz końca kampanii, kraj i region, stawka maksymalna oraz strategia licytacji, strona docelowa, podpowiedzi kontekstowe, katalog produktów wraz z zestawem pozycji na grupę, pomiar konwersji.
- Nie da się: harmonogramu godzin emisji, kierowania po urządzeniu, wieku, płci, zainteresowaniach ani języku. Lokalizacje można tylko włączać, nie wykluczać. Nie ma też odpowiednika słów wykluczających.
Dla sklepu oznacza to jedno: selekcja odbywa się po stronie katalogu. Skoro nie można wykluczyć odbiorcy ani pory dnia, jedynym narzędziem doboru jest to, które pozycje w ogóle wysyłamy i jak są opisane.
Zero zamówień i co to znaczy
W tych trzech dobach sklep nie zanotował zamówienia z tego kanału. Warto powiedzieć wprost, skąd to wiemy, bo w reklamie „zero konwersji” bywa zwykłym błędem pomiaru.
Na sklepie wdrożyliśmy piksel i podpięliśmy ustawienie konwersji do obu kampanii. Piksel działa, zdarzenia się zbierają, a klient potwierdził, że zamówień z tego źródła w tych dniach nie było. Zero jest więc prawdziwe, a nie wynika z dziury w pomiarze.
Przy trzech dobach emisji to jednak nie jest wynik, z którego wolno wyciągać wnioski o skuteczności. Przy średniej wartości koszyka w tym sklepie i koszcie kliknięcia rzędu czterech złotych na pierwszą sprzedaż trzeba kilkuset kliknięć, czyli budżetu rzędu kilku tysięcy złotych. Kampanie zostały wstrzymane decyzją klienta, zanim ta skala została osiągnięta, i to jest główny powód, dla którego wracamy do tematu za miesiąc.
Jedna rzecz wymaga uwagi przy planowaniu: zgłoszenie konwersji w tym systemie nie przyjmuje kwoty zamówienia. Wartość sprzedaży jest odczytywana z katalogu po identyfikatorze produktu. Bez wgranego katalogu system policzy zamówienia, ale nie policzy pieniędzy i nie powie o tym ani słowa.
Jak sprawdzić to samo u siebie
Jeżeli prowadzą Państwo sklep i rozważają ten kanał, trzy rzeczy warto sprawdzić przed wydaniem pierwszej złotówki.
- Ile wynosi minimalny budżet w Państwa walucie. Progi różnią się między kontami. Przy jednej kampanii to i tak kilka tysięcy złotych miesięcznie, więc test za 500 zł nie wchodzi w grę.
- Czy katalog nadaje się do wysłania. Plik dla Google Merchant nie zostanie przyjęty. Potrzebny jest osobny, w innym schemacie, z ceną zapisaną jako jeden ciąg z kodem waluty.
- Czy pomiar sprzedaży stoi po stronie serwera. Sam piksel w przeglądarce wystarczy na start, ale w kanale, w którym ruch jest krótki i mobilny, część zamówień nie zostanie policzona.
Wnioski, na dziś
Kampania z katalogu produktowego wypadła w tym teście wyraźnie lepiej niż zwykła kampania tekstowa: taniej za kliknięcie i z lepszą klikalnością, przy mniejszym udziale w budżecie. To jest argument, żeby przy sklepie nie zaczynać od najprostszej wersji dostępnej w panelu.
Jednocześnie emisję dostała jedna szósta katalogu, a sprzedaży w tym krótkim oknie nie było. Przy dzisiejszych progach budżetowych to kanał dla sklepu, który ma z czego finansować kilkutygodniowy test, a nie sposób na tanie sprawdzenie nowinki. Jak wygląda ta sama kalkulacja przy usługach, opisaliśmy w case study z naszego własnego konta.
Powtarzamy: to są obserwacje z trzech dób i traktujemy je jako wstępne. Kolejny test robimy w październiku, na dłuższym oknie, i wtedy zaktualizujemy ten materiał. Chcą Państwo policzyć to na swoim asortymencie? Proszę napisać do nas. Sprawdzimy, czy Państwa katalog nadaje się do wysłania, i pokażemy, ile pozycji realnie miałoby szansę na emisję.
Skontaktuj się z nami i zacznijmy
budowanie Twojego biznesu!
Skorzystaj z bezpłatnej wyceny lub wyślij nam wiadomość

Zobacz również
Case Study
Case Study
Case Study