Reklamy w ChatGPT: 1 150 zł w dwie doby, zero zapytań
CASE STUDY

1 150 zł w dwie doby i zero zapytań. Case study reklam w ChatGPT na własnym koncie

Przez dwie doby wydaliśmy w Menedżerze reklam OpenAI 1 150,59 zł. Na naszą stronę dotarło z tego 22 procent opłaconych kliknięć, a zapytań handlowych nie było. W tym samym czasie ruch z wyszukiwarki, dwa i pół raza mniejszy, zapytanie dowiózł. Testowaliśmy na własnym koncie, bo nie chcieliśmy sprawdzać nowego systemu za pieniądze klientów.

To jest test wewnętrzny, nie gotowa rekomendacja. Uruchomiliśmy te kampanie po to, żeby przed rozmową z klientem wiedzieć, czy nowy kanał przepala budżet, czy da się go prowadzić świadomie. Emisja trwała kilka dób. To za krótko, żeby cokolwiek orzekać o skuteczności, i wystarczająco długo, żeby zobaczyć, jak szybko schodzą pieniądze i czym w tym systemie w ogóle da się sterować. Wszystkie liczby opisują ten konkretny, krótki okres. Wrócimy do nich w październiku, po dłuższym teście na większym budżecie, i zaktualizujemy ten materiał.

Czego się dowiesz z tego case study?

    Punkt wyjścia: własne konto jako poligon

    Reklamy w ChatGPT ruszyły w Polsce na przełomie sierpnia i września 2026. Nie ma o nich polskich danych, a klienci już pytają, czy warto. Postawiliśmy więc konto na własnej firmie i zbudowaliśmy pełną strukturę: 6 kampanii, 27 grup reklam i 90 reklam. Przez moderację nie przeszła jedna z nich.

    Struktury nie klikaliśmy w panelu, tylko wysłaliśmy ją przez interfejs programistyczny jednym zadaniem. Każda kampania dostała 25 EUR limitu na dobę, czyli minimum, jakie konto przyjęło. Sześć kampanii naraz to 648 zł dziennie, więc w skali miesiąca około 19 400 zł. To pierwsza rzecz, którą trzeba wiedzieć przed startem: próg wejścia w tym systemie jest wysoki jak na polskie realia małej firmy.

    Emisja trwała 4 i 5 września. Zatrzymaliśmy ją świadomie, kiedy było już jasne, ile to kosztuje i co daje.

    Jak szybko schodzą pieniądze

    Panel pokazuje limit dobowy i łatwo założyć, że budżet rozłoży się mniej więcej równo na dobę. Nie rozkłada się.

    Wydatek godzinowy w ciągu doby: prawie cały budżet schodzi między północą a ósmą rano

    Piątego września w pierwszej godzinie doby zeszło 45 procent całego dnia. Do ósmej rano konto wydało 92 procent dobowego budżetu. Przez resztę dnia, kiedy człowiek normalnie zagląda do panelu, praktycznie nic się już nie działo.

    To ma proste wytłumaczenie: rozmowy z asystentem toczą się o każdej porze, a system kupuje ruch wtedy, kiedy jest tani. Konsekwencja dla reklamodawcy jest jednak taka, że zanim zdąży Pan ocenić pierwsze wyniki, budżet dnia jest już wydany.

    Sprawdziliśmy przy okazji, czy da się to ustawić inaczej. Nie da się. Ten system nie ma harmonogramu dobowego: ani w panelu, ani w interfejsie programistycznym nie ma pola na godziny emisji. Jedyne obejście to data i godzina startu oraz końca kampanii, którą trzeba by przestawiać skryptem każdego dnia. Warto natomiast od pierwszego dnia ustawić limit całkowity kampanii, bo ten system go przyjmuje i to on jest właściwym bezpiecznikiem przy testowaniu nowego kanału.

    Ile z opłaconych kliknięć widać w analityce

    Analityka rozpoznała jako ruch płatny z ChatGPT 22 procent opłaconych kliknięć. To liczba pewna, bo każda z tych sesji ma etykietę konkretnej kampanii.

    Udziały: opłacone kliknięcia jako punkt odniesienia, 38 procent jako szacunek, 22 procent jako pomiar pewny, zero zapytań

    Można podejrzewać, że część ruchu straciła po drodze informację o źródle i wpadła do wejść bezpośrednich. Tych było w dniach emisji o ponad dwie trzecie więcej niż zwykle. Gdyby doliczyć całą tę nadwyżkę, dotarcie sięgnęłoby 38 procent. Zaznaczamy jednak wyraźnie: to jest szacunek, nie pomiar. Nie mamy dowodu, że nadwyżka pochodzi z reklam, i nie będziemy go mieli, dopóki nie postawimy licznika działającego po stronie serwera. To jedna z rzeczy, które domkniemy przed kolejnym testem.

    Dlaczego analityka widzi mniej: rzecz o zgodach

    Sprawdziliśmy to pomiarem, nie szacunkiem. Weszliśmy na własną stronę sterowaną przeglądarką i podejrzeliśmy, co analityka wysyła przed kliknięciem zgody na pliki cookie, a co po.

    Wynik: przed akceptacją nie leci ani odsłona, ani początek sesji. Wychodzi tylko jedno zdarzenie pomocnicze, oznaczone stanem zgody odmownym. Dopiero kliknięcie w baner uruchamia pełny pomiar. Kto wchodzi z reklamy, rzuca okiem i wychodzi bez dotykania baneru, nie istnieje w żadnym raporcie. Zapłaciliśmy za niego, ale nie dowiemy się o nim niczego.

    To nie jest wada tego akurat systemu reklamowego, tylko skutek tego, jak działa zgoda na pomiar. Dotyczy każdego płatnego kanału. Robi jednak większą różnicę tam, gdzie ruch jest krótki i mobilny, a taki właśnie przychodzi z rozmowy z asystentem.

    Reklamy w ChatGPT na tle pozostałych źródeł ruchu

    Sam udział w ruchu niewiele mówi. Ciekawie robi się dopiero wtedy, gdy postawimy nowy kanał obok tych, które na tej samej stronie pracują od lat, w tych samych dwóch dobach.

    Porównanie trzech źródeł ruchu: wyszukiwarka, wejścia bezpośrednie i reklamy w ChatGPT

    Ruch z reklam w ChatGPT wypada najsłabiej w każdym wymiarze jakości. Zaangażowanych sesji 45 procent wobec 89 procent z wyszukiwarki. Średni czas 196 sekund wobec 745 sekund. 2,51 odsłony na sesję wobec pięciu. Wyszukiwarka odpowiadała w tych dobach za 13 procent ruchu, reklamy za 31 procent, i to wyszukiwarka dowiozła zapytanie.

    Widać to też w drodze do kontaktu. Z reklam na stronę kontaktu weszło około sześciu procent odwiedzających, z ruchu bezpośredniego ponad trzydzieści. Formularza z reklam nie wysłał nikt. Wszystkie zapytania z tych dób podzieliły się między ruch bezpośredni i wyszukiwarkę. Reklamy dały 31 procent ruchu i zero procent zapytań.

    Jest jeden wymiar, w którym nowy kanał wygrywa: 83 procent sesji to nowi użytkownicy, najwięcej ze wszystkich źródeł. Z wyszukiwarki nowych jest 21 procent. Reklamy w ChatGPT sięgają więc po ludzi, których inaczej byśmy nie dotknęli. Tylko na razie nie potrafią doprowadzić ich do formularza.

    Różnicę widać także w tym, gdzie ruch ląduje. Reklamy prowadziły głównie na strony kategorii usług, gdzie ludzie zostawali po kilkanaście sekund. Wejścia z wyszukiwarki trafiały na konkretne artykuły i na stronę kontaktu, ze średnim czasem liczonym w minutach. Stronę docelową akurat da się w tym systemie ustawić, więc przy kolejnym podejściu kierujemy reklamy na jedną stronę odpowiadającą na pytanie, a nie na przegląd oferty.

    Płatnie kontra z widoczności: ten sam ChatGPT

    Najciekawsza obserwacja w całym teście wzięła się z porównania, którego nie planowaliśmy. Obok ruchu z reklam analityka rozpoznaje osobno ruch z ChatGPT, który przychodzi z odpowiedzi asystenta, bez reklamy. To efekt tego, że nasze artykuły są w tych odpowiedziach cytowane.

    Zestawienie ruchu z reklam w ChatGPT i ruchu z widoczności w odpowiedziach asystenta

    Od początku sierpnia reklamy odpowiadały za 4,4 procent ruchu witryny i zero procent zapytań, przy koszcie 1 150,59 zł. Widoczność w odpowiedziach dała 0,6 procent ruchu i 4 procent zapytań, przy koszcie zerowym. Skala jest po obu stronach niewielka i nie budujemy na tym reguły. Kierunek jest jednak wyraźny i zgodny z tym, co widzimy u klientów: człowiek, któremu asystent poleca firmę w odpowiedzi, przychodzi z innym nastawieniem niż ten, który kliknął w reklamę obok rozmowy.

    Praktyczny wniosek na dziś jest taki, że przy obecnych stawkach praca nad widocznością w odpowiedziach zwraca się szybciej niż kupowanie kliknięć obok nich. Do tego wniosku też wrócimy po dłuższym teście.

    Telefon bierze budżet, komputer daje uwagę

    Zestawienie telefonu i komputera: udział w wyświetleniach, kliknięciach, wydatku i średni czas na stronie

    Na telefony poszło 88 procent budżetu. Średni czas na stronie w tych sesjach to 16 sekund. Komputery wzięły 12 procent wydatku, a średni czas wyniósł tam 720 sekund. To dwie zupełnie różne jakości ruchu za te same pieniądze.

    Sprawdziliśmy, czy da się przesunąć budżet w stronę komputerów. Nie da się. W tym systemie nie ma kierowania po urządzeniu ani modyfikatorów stawek dla urządzeń. Nie ma też kierowania po wieku, płci, zainteresowaniach ani języku, a lokalizacje da się tylko włączać, nie wykluczać. Zostaje kierowanie na kraj lub region oraz opis sytuacji, w której reklama ma się pojawić w rozmowie. To fundamentalna różnica wobec Google Ads i Meta: celuje się w moment rozmowy, nie w metryczkę odbiorcy.

    Geograficznie trafiliśmy tam, gdzie chcieliśmy: najwięcej sesji z Warszawy, potem Lublin i Wrocław, czyli podobnie jak w pozostałych kanałach. Kierowanie na kraj i region działa poprawnie.

    Co z tego wynika dla firmy, która chce spróbować

    Sam koszt kliknięcia nie jest zaporowy. Wyszedł 1,23 EUR, czyli 5,31 zł, przy klikalności 0,90 procent. To poziom porównywalny z Google Ads w wielu branżach. Zaporowe są dwie inne rzeczy.

    • Minimalny budżet. Jedna kampania to kilka tysięcy złotych miesięcznie. Nie da się wejść za 500 zł i zobaczyć, czy to działa.
    • Tempo wydawania. Budżet dobowy schodzi w kilka godzin, w nocy, a harmonogramu emisji ustawić się nie da.

    Trzecia rzecz dotyczy treści. Rozrzut wyników między reklamami był duży: najlepsza miała klikalność 2,19 procent, a co dziewiąta reklama nie zebrała ani jednego kliknięcia przy ponad stu wyświetleniach. Reklamy pisane językiem pytania, które klient zadaje asystentowi, biły te napisane nazwą naszej usługi. To nie jest loteria, na treści da się pracować i to jest dziś główna dźwignia w tym systemie.

    Wnioski, na dziś

    Postawienie kampanii w tym systemie jest łatwe i to jest jego największa pułapka. Podstawową kampanię składa się w kilkanaście minut, a pierwsze pieniądze schodzą tego samego wieczoru, w nocy, bez możliwości ustawienia godzin emisji. W dwie doby wydaliśmy 1 150,59 zł i nie dostaliśmy z tego zapytania, podczas gdy dwa i pół raza mniejszy ruch z wyszukiwarki jedno dowiózł.

    Nie znaczy to, że kanał jest bez wartości. Przyprowadza najwięcej nowych użytkowników ze wszystkich naszych źródeł i to jest realny argument przy budowaniu rozpoznawalności. Znaczy natomiast, że wersja z okna czatu nie wystarczy. Sensu nabiera dopiero konfiguracja, której w panelu nie ma: pomiar konwersji po stronie serwera, katalog produktowy i raportowanie przez interfejs programistyczny. Jak to wygląda w sklepie, opisaliśmy w drugim case study, o kampanii z katalogu produktowego.

    Powtarzamy to, od czego zaczęliśmy: to są wnioski po kilku dobach i traktujemy je jako wstępne. Kolejny test robimy w październiku, na dłuższym oknie i z domkniętym pomiarem, i wtedy zaktualizujemy ten materiał. Jeżeli rozważają Państwo reklamy w ChatGPT, proszę zacząć od rozmowy z nami. Pokażemy własne liczby, także te niewygodne, i policzymy, czy przy Państwa budżecie ten kanał ma dziś sens, czy lepiej najpierw zadbać o widoczność w samych odpowiedziach.

    Skontaktuj się z nami i zacznijmy
    budowanie Twojego biznesu!

    Skorzystaj z bezpłatnej wyceny lub wyślij nam wiadomość